Wrzeszcz.site: tablica odjazdów, która ma sens dla człowieka stojącego na peronie
Dworzec Gdańsk Wrzeszcz obsługuje SKM, PKM i pociągi dalekobieżne. Stoisz na peronie, masz pięć minut i jedno pytanie: czy mój pociąg jedzie i z którego toru. Odpowiedź jest rozsypana po kilku aplikacjach, a każda chce od Ciebie czegoś innego.
Zrobiłem stronę, która odpowiada na to jednym spojrzeniem: wrzeszcz.site.
Dane na żywo, nie rozkład z folderu
Tablica odświeża się co pół minuty i pokazuje realne opóźnienia, nie planowy rozkład. To istotna różnica: planowy rozkład mówi, jak miało być, a pasażer potrzebuje wiedzieć, jak jest. Obok godziny odjazdu wyświetlam peron i tor, bo we Wrzeszczu to nie jest oczywiste, a biegnięcie na zły peron kosztuje dokładnie ten jeden pociąg.
Techniczna część jest tu mniej ciekawa niż decyzje. Pobranie danych to kwestia zapytania i parsowania. Trudniejsze było ustalenie, co zrobić, gdy źródło milczy albo zwraca bzdury. Strona, która w takiej sytuacji pokazuje pustkę, jest gorsza niż żadna, bo człowiek stoi i czeka na coś, co nigdy się nie pojawi. Dlatego przy braku danych na żywo wchodzi rozkład planowy z wyraźną adnotacją, skąd pochodzi.
Czego nie pokazywać
Pierwsza wersja pokazywała wszystko: pełne relacje, przewoźnika, numer składu, typ taboru. Wyglądało to jak arkusz kalkulacyjny. Wyrzuciłem połowę i zostawiłem to, co odpowiada na pytanie z peronu: godzina, opóźnienie, kierunek, peron, tor.
Reszta rzeczy, których pasażer potrzebuje naprawdę często, wylądowała obok jako osobne kafle: kupno biletu z linkami do przewoźników, zamówienie taksówki i krótki przewodnik po dzielnicy. Każde z nich to jedno tapnięcie, nie ścieżka przez trzy ekrany.
Asystent, który zna okolicę
Do tego doszedł asystent oparty o model językowy, odpowiadający po polsku i po angielsku. Nie po to, żeby było AI, tylko dlatego, że połowa pytań na dworcu to nie są pytania o rozkład: gdzie zjeść, jak dojechać na plażę, czy zdążę na samolot. To pytania, na które tablica nie odpowie, a wyszukiwarka odpowie zbyt ogólnie.
Serwis, który ma się utrzymać
Wrzeszcz.site ma miejsce reklamowe, i to jest świadoma decyzja, a nie doklejka. Projekt, który generuje ruch, powinien zarabiać przynajmniej na własny hosting, inaczej po roku ląduje w koszu razem z opłatą za domenę.
Co z tego wyniosłem
Że wartość takiego serwisu nie leży w technologii, tylko w tym, że ktoś usiadł i pomyślał, co człowiek ma przed sobą w momencie korzystania. Pięć minut, jedna ręka, słabe światło, pociąg za chwilę odjeżdża. Wszystkie decyzje projektowe wynikają z tej jednej sceny.
Zajrzyj: wrzeszcz.site. Jeśli masz pomysł na podobny serwis dla swojego miasta albo firmy, napisz, chętnie pogadam.